29 października 2025
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
Wyspy Zielonego Przylądka pojawiły się w moim życiu trochę przypadkiem, a trochę z potrzeby ucieczki od codziennego pędu. Szukałam miejsca, które pozwoli mi złapać oddech, spojrzeć na świat z innej perspektywy i na chwilę zwolnić.
To nie wysypy, które od razu krzyczą do Ciebie kolorami i atrakcjami. Cabo Verde odkrywa się powoli. W suchych, wulkanicznych krajobrazach, które na pierwszy rzut oka wydają się surowe, a z czasem zaczynają zachwycać swoją autentycznością. Tutaj ocean jest zawsze obecny - jako tło, jako dźwięk i jako przypomnienie, że jesteś daleko od tego, co znasz.
Każda z wysp ma swój własny charakter. Jedne są bardziej zielone i górzyste, inne niemal księżycowe, ale wszystkie łączy spokój, którego tak często brakuje w popularnych kierunkach podróży. Afrykańskie korzenie, portugalskie wpływy i wyspiarska mentalność tworzą mieszankę, którą najlepiej poznaje się bez planu, bez pośpiechu i bez listy "must see".
Podczas tej podróży odwiedziliśmy dwie wyspy: Sal i Santo Antao. Już na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo potrafią sie od siebie różnić, a jednocześnie jak dobrze się uzupełniają. Jedna bardziej otwarta, jasna i wietrzna, druga zielona, górzysta i spokojna. To jednak tylko zarys, każda zasługuj na osobny opis.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
Sal była naszym pierwszym spotkaniem z Wyspami Zielonego Przylądka. I chyba nie mogło być lepszego wprowadzenia do tego archipelagu. To wyspa, która nie stara się nikogo zachwycić na siłę - robi to mimochodem, światłem, przestrzenią i spokojem.
Już od pierwszych chwil uderza jej surowość. Krajobraz jest suchy, niemal pustynny, a kolory ograniczają się do kilku odcieni beżu, bieli i błękitu. Ale im dłużej się tam jest, tym bardziej zaczyna się dostrzegać niuanse: grę światła na skałach, zmieniający się kolor oceanu w zależności od pory dnia i wiatru. Sal nie krzyczy - Sal szepcze.
To wyspa, na której wiatr jest stałym towarzyszem. Czasem delikatnym, czasem zdecydowanym, ale zawsze obecnym. Nigdzie dotychczas nie widziałam takich fal jak tam. Choć z brzegu nie wyglądały na groźne, to po wejściu do wody ogarniała mnie panika. Nie zliczę ile razy znajomi wyciągali mnie spod wody, gdy nie mogłam złapać oddechu powalona kolejną falą :D
Sal kojarzy się głównie z resortami i wakacjami all inclusive, ale wystarczy zrobić kilka kroków dalej, żeby zobaczyć spokojniejsze, bardziej lokalne oblicze. Niewielkie miasteczka, kolorowe domy, dzieci grające w piłkę na ulicach i ludzie, którzy zawsze mają czas na krótką rozmowę. Tam życie toczy się wolniej, jakby według innego zegara.
Sal była dla nas początkiem - miękkim wejściem w klimat Cavo Verde. Dała czas na aklimatyzację, na zatrzymanie się i na oswojenie z wyspiarskim rytmem. Nie przytłoczyła, nie zmęczyła, nie próbowała nas zatrzymać na siłę. Po prostu była. I właśnie w tej prostocie okazała się wyjątkowa.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
Do Espargos pojechałam świadomie. Chciałam zobaczyć Sal poza hotelami, plażami i pocztówkowymi kadrami. Dzięki Oli, którą poznałam na instagramie (instagram: olazzielonegoprzyladka) trafiłam do dzielnicy, którą wielu z nas nazwałoby slumsami - miejsca zaniedbanego, na pierwszy rzut oka bardzo trudnego. Ale to nie bieda była tam najważniejsza. Pojechałam tam, żeby pobyć z dziećmi z ubogich rodzin, w niewielkiej świetlicy, która dla wielu z nich jest czymś znacznie więcej niż tylko miejscem do spędzenia czasu. To przestrzeń, gdzie mogą zjeść ciepły posiłek, pobawić się, pośmiać i - choć na chwilę - poczuć się bezpiecznie.
To spotkanie bardzo dużo mnie kosztowało. Były łzy, których nie dało się zatrzymać, gdy maluchy biegły w moją stronę z wyciągniętymi rączkami. Był smutek, który ściskał gardło, i było poczucie ogromnej, przytłaczającej niesprawiedliwości. Patrzyłam na dzieci, które z taką łatwością się uśmiechają i jednocześnie wiedziałam, jak niewiele mają i jak trudne jest ich jutro.
Początkowa niepewność szybko zniknęła - zastąpiła je zwykła obecność. Dzieci nie potrzebowały wielkich gestów. Wystarczyło bycie obok. Ich otwartość i naturalność kontrastowały z ciężarem emocji, który nosiłam w sobie. One były tu i teraz - ja zderzałam się z myślami, które długo nie dawały spokoju.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
To spotkanie obnażyło coś bardzo niewygodnego - jak bardzo miejsce urodzenia determinuje życie. Jak niewiele zależy od tych dzieci, a jak wiele zostało im narzucone od pierwszego dnia. Ta świadomość bolała najmocniej. I zostawiła ślad, którego nie da się "zagłuszyć" pięknymi widokami ani wakacyjnym klimatem.
Wyjeżdżałam stamtąd emocjonalnie wyczerpana, ale też wdzięczna za to doświadczenie, które nauczyło mnie pokory i uważności.
Dzięki mojej rodzinie i znajomym udało się nam przywieźć sporo rzeczy dla dzieciaków - piórników, plecaków, bucików, ubranek, zeszytów, kredek itp. To kropla w morzu ich potrzeb, ale choć tak próbowaliśmy ich wesprzeć.
Jeśli kiedykolwiek będziecie na Sal, to skontaktujcie się z Olą - każda pomoc jest ważna.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
Dostać się na tę wyspę nie było łatwo - dwukrotnie odwołali nam lot. Już traciliśmy nadzieję, że w ogóle się to uda ale jednak - najpierw dolecieliśmy na wyspę Sao Vicente, a następnie promem na naszą wyczekaną wyspę.
To było jak wejście do innego świata. Po surowej, płaskiej Sal nagle znalazłam się w miejscu, które wyglądało jak wyjęte z bajki. Góry wyrastające prosto z oceanu, zielone doliny, strome zbocza i kręte drogi zawieszone gdzieś miedzy niebem a ziemią. Pamiętam moment, w którym po raz pierwszy spojrzałam na ten krajobraz - i po prostu zamilkłam.. Nie dało się tego opisać słowami. Dało się tylko czuć.
Widoki zmieniały się z każdym zakrętem, a ja miałam wrażenie, że oczy nie nadążają za tym, co widzę. Zielony Przylądek, który wcześniej kojarzył mi się z surowością i pustką, nagle odsłonił zupełnie inne oblicze - bujne, żywe, intensywne. Santo Antao było pewłne zieleni, światła głębi, jakby natura postanowiła tu pokazać wszystko naraz - wersję, którą najbardziej kocham.
Były momenty, gdy po prostu stawałam w ciszy i czułam jak ściska mnie w gardle. Ze wzruszenia. Z zachwytu. Z poczucia, że jestem w miejscu absolutnie wyjątkowym. Góry Santo Antao mają w sobie coś monumentalnego, a jednocześnie bardzo intymnego. Przytłaczają swoją skalą, ale jednocześnie dają poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Jakby mówiły "zatrzymaj się".
Dzięki Guidowi (nasz przewodnik, którego imienia nie potrafiliśmy zapamiętać i tak go właśnie nazwaliśmy :D) mogliśmy zobaczyć najbardziej niesamowite widoki, poznać tubylców i obcować z nimi.
Tarasowe pola, małe domy przeklejone do zboczy, palmy kołyszące się na wietrze i cisza przerywana odgłosami natury. Ten krajobraz kilkukrotnie sprawił, że poczułam łzy pod powiekami, ale nie ze smutku - z nadmiaru emocji. Z tego jak piękny potrafi być świat. Jak bardzo potrzebowałam zobaczyć coś tak prawdziwego i nieoswojonego. To miejsce przypomina, dlaczego w ogóle chce się podróżować.
Te dwie wyspy pokazały, jak różnorodny jest Zielony Przylądek. Jak bardzo potrafi zaskakiwać i jak trudno go sprowadzić do jednego obrazu. To nie jest kierunek "jednowymiarowy". To miejsce pełne kontrastów - miedzy surowością a zielenią, spokojem a wzruszeniem, prostotą a głębokimi emocjami.
Wyjeżdżałam stamtąd z poczuciem, że dostałam coś więcej niż tylko podróż. Te wyspy uczą uważności - na ludzi, na krajobraz, na własne emocje. I wiem jedno: to nie była ostatnia historia, jaką napisałyśmy razem!
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.
To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych.